„Zostaną po nas tylko dzienniki – mówi Rotmistrz do przyjaciela. Ten go poprawia: „Guziki. Zostaną po nas tylko guziki” . W taki sposób wyglądała rozmowa żołnierzy polskich w filmie Andrzeja Wajdy „Katyń”. Zastanawiające było, kiedy przy zakupie biletu na seans każdy z widzów otrzymał właśnie guzik. Dopiero w trakcie projekcji miało się okazać jakie było zamierzenie autora, który chciał w ten sposób podkreślić, iż w żadnym Narodzie nigdy nie powinna umierać pamięć o tych, którzy odeszli. To właśnie wspomnienia walk prowadzonych w okolicach wsi Orzk, gm. Dłutów, sprowadziły ekipę fundacji „Pamięć” na tzw. Pikową Górę. Jakież było ich zdziwienie, gdy w lesie, gdzie według przekazów miała znajdować się masowa mogiła żołnierzy niemieckich z czasów II Wojny Światowej, odkryli grób żołnierzy Armii Cesarskiej z czasów I Wojny Światowej? Szef grupy poszukiwaczy stwierdził, że w całym swoim dorobku, zdarzyło mu się to po raz pierwszy. Bywało już, że ekipa na miejscu ekshumacji stwierdzała, że ilość pochowanych osób nie zgadza się z informacją uzyskaną z przekazów. Bywało też, że mogiła znajdowała się zupełnie w innym miejscu. Odkrycie na terenie Nadleśnictwa Kolumna (Leśnictwo Dłutów) było dla grupy poszukiwaczy jednak niemałym zaskoczeniem.

Fot. 1:Szczątki żołnierzy po wydobyciu ze zbiorowej mogiły (Leśnictwo Dłutów), (fot. M.Milewski)
Zespół nie pojawił się jednak na terenie Nadleśnictwa po raz pierwszy. W latach 2005 - 2006, prowadził prace w okolicy Bocianichy (Gmina Zelów). Odnalazł wówczas szczątki młodych żołnierzy w wieku do 30 lat. Dopiero wtedy rodziny mogły dowiedzieć się, gdzie polegli i spoczęli ich najbliżsi.
Dziś niektórzy zadają pytanie dlaczego po tylu latach dokonuje się ekshumacji? Czy ma ona jeszcze sens? Czy nie lepiej, jeśli żołnierze pozostaną tam, gdzie polegli? Dlaczego my, Polacy dokonujemy ekshumacji żołnierzy walczących w obcej armii? Właśnie w tym czasie, w przeddzień Wszystkich Świętych, odpowiedzmy sobie – czy każdy nie zasługuje na prawdziwy i godny pochówek? Być może w takiej armii walczył ktoś z naszych rodaków – choć nie koniecznie zgodnie ze swoja wolą. Nasza historia zna przecież przypadki wcielania na siłę zarówno do Cesarsko – Królewskiego wojska w czasie I Wojny Światowej, jak i do Wermachtu, Kriegsmarine czy Luftwaffe w czasie II Wojny Światowej.
Od 1990 r. prowadzona jest ekshumacja żołnierzy niemieckich poległych i pochowanych na terytorium Polski. Nadzór nad tymi pracami objęła współpracująca z Polskim Czerwonym Krzyżem Fundacja "Pamięć”, powstała w 1994 roku.
Szczątki ludzkie po wydobyciu i skatalogowaniu oraz opisaniu przewożone są na cmentarz w Bartoszach i Siemianowicach Śląskich. Tam właśnie odbywa się ich pochówek. Pan Maciej Milak wspomina, że często ma do czynienia z sytuacjami, kiedy rodzina dopiero w takim momencie dowiaduje się gdzie zginął ich przodek. Przytacza tutaj opowieść o kobiecie, która dowiedziała się że odnaleziono jej ojca. Ostatni obrazek, kiedy pamiętała go żywym wiązał się z pożegnaniem na dworcu kolejowym. Poprosiła o możliwość zobaczenia miejsca zbiorowej mogiły, a kiedy się tam znalazła o pozostawienia jej tam samej. Dopiero później udała się na cmentarz, gdzie złożone do grobu zostały szczątki ojca. W zbiorowych mogiłach poszukuje się wszelkich śladów, które mogą przybliżyć historię i personalia zmarłych. Nierzadko odnaleźć też można tzw. Nieśmiertelniki – blaszki, z których udaje się wyczytać dane identyfikacyjne osób. Częstym znaleziskiem są także guziki:

Fot.2: Guzik znaleziony podczas ekshumacji na terenie Leśnictwa Dłutów, (fot.M.Milewski)
1 listopada zapalamy znicze, mające na celu symbolizować pamięć o Naszych najbliższych. Dzięki fundacji „Pamięć”, znicze mogą zapłonąć również na grobach ofiar Wojen.
(M.M.)