Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Szczecinie
70-965 Szczecin, ul. Słowackiego 2, tel.:(091) 43-28-700, fax:(091) 422-53-13
Aktualizacja 01-12-2008
   Jednostki :
 
Archiwum
60-lecie Administracji Lasów Państwowych na Ziemiach Zachodnich

 

      60 – lecie Administracji Lasów Państwowych na Ziemiach Zachodnich
- Regionalne obchody Dnia Leśnika w Szczecinie

 

         Pewnego majowego poranka, przy budynku biura RDLP Szczecin, pojawił się dźwig i sprawnie wyładował okazały pamiątkowy kamień. Jego uroczyste odsłonięcie miało nastąpić kilka dni później.


 


        3 czerwca 2005 roku, szczecińscy i lubuscy leśnicy zebrali się w specjalnie z tej okazji udekorowanym kościele p.w. Najświętszego Zbawiciela. Wystrój świątyni zaprojektowała – dodajmy z wyczuciem i smakiem, przy zachowaniu umiaru w nasyceniu roślinnością, Pani Arleta Siarkiewicz z Ośrodka Edukacji Przyrodniczo – Leśnej przy Nadleśnictwie Kliniska. Pod jej kierunkiem i przy aktywnym udziale sióstr zakonnych, zrealizowano założoną koncepcję dekoracji wnętrza.
 
        Mszę świętą odprawił Jego Ekscelencja Zygmunt Kamiński, Arcybiskup Metropolita Szczecińsko – Kamieński. On też wygłosił homilię.
 
       Leśny charakter tego wydarzenia, niezależnie od wystroju świątyni, podkreślał Sztandar RDLP Szczecin. Przedstawiciele braci leśnej uczestniczyli w liturgii słowa, modlitwie wiernych, procesji z darami. Niemałe wrażenie robił Zespół Trębaczy Myśliwskich „Venator”.
    


  

       Specjalne przesłanie leśników napisała i pięknie je odczytała Pani Bożena Szwebel z Nadleśnictwa Trzebież. Po mszy świętej Dyrektor Generalny Lasów Państwowych Janusz Dawidziuk uroczyście odsłonił kamień upamiętniający 60 rocznicę utworzenia Administracji Leśnej na ziemiach zachodnich,

 

a Jego Ekscelencja Zygmunt Kamiński, Arcybiskup Szczecińsko – Kamieński, go poświęcił.


        Dalsze uroczystości odbywały się w Teatrze Polskim. Widownia była wypełniona po brzegi. Stanowili ją przede wszystkim leśnicy. Przyjechali ze wszystkich 35 nadleśnictw nadzorowanych przez RDLP Szczecinie. Byli przedstawiciele zespołów składnic Lasów Państwowych w Stargardzie Szczecińskim i Gorzowie oraz gorzowskiego ośrodka transportu leśnego. Nie zabrakło pierwszego leśnika Rzeczypospolitej, dyrektora generalnego LP Janusza Dawidziuka. Wśród gości leśników był wojewoda zachodniopomorski Stanisław Wziątek, dyrektorzy sąsiednich regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych, zaprzyjaźnieni leśnicy niemieccy oraz wielu innych znamienitych gości.

        Szczególnie serdecznie witani byli emerytowani leśnicy – dziś już w stanie „zawodowego spoczynku”. To oni znają z autopsji czasy, kiedy nadleśniczy jeździł służbowym rowerem, drewno pozyskiwano piłą ręczną, a jego wywóz realizowali taborem konnym okoliczni rolnicy. Pamiętają pierwsze trudne i niebezpieczne powojenne lata, pełne improwizacji, wyrzeczeń, wymagające odwagi i poświęcenia. To o nich, o tamtych latach, kolejnych zmianach organizacyjnych, mówił w swobodnym, barwnym wystąpieniu (kartka z wcześniej przygotowanym tekstem okazała się zupełnie zbędna) dyrektor RDLP w Szczecinie Jerzy Data, przedstawiając historię Lasów Państwowych, na Ziemiach Zachodnich.
Jednym z tych, którzy historię Lasów Państwowych tutaj tworzyli jest Jerzy Olech, do momentu przejścia na emeryturę – główny księgowy w OZLP Szczecin. Dyrektor Jerzy Data wręczył Mu Kordelas Leśnika.

Wydarzenie to okazało się tyle sympatyczne, co i chwytające za serce, głównie za przyczyną wzruszenia, które ogarnęło wyróżnionego.

        Dyrektor Generalny LP poinformował o powołaniu w poczet Bractwa Leśnego wojewodę zachodniopomorskiego Stanisława Wziątka oraz księdza Andrzeja Dymera. Warty odnotowania jest fakt, że ten ostatni zanim został duchownym, ukończył Technikum Leśne w Rzepinie.
 

 

        Podczas uroczystości wręczono wyróżnienia Związku Leśników Polskich oraz Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa.

        Po części oficjalnej aktorzy Teatru Polskiego w Szczecinie zaprezentowali pełen humoru program artystyczny. Na zakończenie było jeszcze coś dla ciała, bowiem bez dostarczenia człowiekowi potrzebnych mu składników, żyć się nie da. Całość, choć miała wymiar raczej skromny, była sympatyczna i pozostawiła miłe wspomnienia.

Tekst i zdjęcia: Kazimierz Gapiński